top of page

ZŁAP MNIE JEŚLI POTRAFISZ / Teatr Muzyczny w Łodzi

▪️Frank Abagnale Jr w wieku szesnastu lat wziął sprawę w swoje ręce. Zaopatrzony w pakiet czeków uciekł z domu i wyruszył w świat z zamiarem zdobycia fortuny, pięknych kobiet i - kto wie? - może i sławy.

Po drodze - udowadniając, że ludzie naprawdę wiedzą tylko tyle, ile im powiesz - staje się jednym z najlepszych oszustów w historii Ameryki. Zwiedza odległe kraje udając pilota Pan-Amu, prowadzi praktykę lekarską i zostaje prawnikiem i choć ostatecznie okazuje się, że ktoś go złapać jednak potrafi - historia uroczego oszusta ma zakończenie, jak z bajki, bo nasz bohater żyje długo i szczęśliwie.

Jak to możliwe?

Sprawdźcie koniecznie w Teatrze Muzycznym w Łodzi!


▪️ Historia Franka Abagnale Juniora, sympatycznego młodzieńca, który w pogoni za marzeniami wplątuje się w sieć coraz to niedorzeczniejszych oszustw  - historia podkreślmy prawdziwa - to wspaniały temat na film, dlatego też nie dziwi, że wytwórnia DreamWorks na bazie tejże wyprodukowała zabawny i uroczy film z cudownym jak zawsze Leonardo DiCaprio w roli Franka i świetnym Tomem Hanksem w roli Carla Hanratty’ego - agenta FBI, który próbuje Go złapać, chociaż nie potrafi.

Czy jednak ta doskonała historia filmowa ma jednocześnie potencjał musicalowy?

Terrance McNally, Marc Shaiman i Scott Wittman uznali, że i owszem i już trzy lata po premierze filmu rozpoczęli prace nad jego sceniczną wersją.


▪️Musical „Catch me if you can” wystawiono próbnie w Seattle w 2009 roku, a już niecałe dwa lata później odbyła się jego broadwayowska premiera. Spektakl zszedł z afisza w tym samym roku (2011) po 202 spektaklach.


▪️„Złap mnie jeśli potrafisz” jest jednym z tych musicali, które zachwycają muzyką, ale których libretto jest dosyć nierówne pod względem dynamiki, co pozostawia widza po spektaklu w niedosycie. I tak akt pierwszy jest znacznie bardziej statyczny niż drugi, wydaje się być bardziej chaotyczny, natomiast akt drugi nadrabia dynamiką, choć wciąż nie ustrzega się pewnego braku konsekwencji w budowaniu historii i dosyć mocno szarżuje przeciągając strunę emocjonalności z granic humoru do granic wzruszeń.


▪️To jest także - co może być  jednocześnie zbawieniem, jak i przekleństwem danej inscenizacji - spektakl jednego aktora.

Postać głównego bohatera dominuje zdecydowanie i to nie tylko w fabule, ale także wokalnie, dlatego tak ważne jest to, kto tutaj jest pilotem. Na Broadwayu stery przejął Aaron Tveit - amerykańska legenda - tymczasem łódzka inscenizacja wybrała trzech Franków, co oznacza tak naprawdę trzy różne spektakle, bo każdy z wybranych aktorów odznacza się innym głosem i inna charyzmą.


▪️Podczas premiery 18.03. na scenie królował Marcin Franc - ulubieniec polskiej publiczności, ale nie bez przyczyny. Franc jest bowiem wokalnie absolutnie porywający i wszelkie zachwyty nad Jego talentem są nie tylko nie przesadzone, ale prawdopodobnie niedostateczne.

Obsadzenie Go w roli Franka to doskonały wybór, bo Franc niesie spektakl i - pomimo  braków i niedociągnięć materiału oryginalnego - wynosi go na wyższy poziom. Dla Franca śpiewanie jest, jak oddychanie. Lekkość wokalu przez cały spektakl jest oszałamiająca.

To jest zdecydowany popis Jego umiejętności tak wokalnych, jak i aktorskich.

Pobudził też znacznie mój apetyt na kolejne sety spektaklu - tym razem z Maciejem Marcinem Tomaszewskim oraz Karolem Drozdem w rolach głównych - bo choć poprzeczkę postawił niezwykle wysoko - ogromnie interesujące może być porównanie tych trzech interpretacji tej samej postaci.


▪️Chociaż „Złap mnie jeśli potrafisz” jest spektaklem zdominowanym przez jednego aktora to reszta poziomem przygotowania wokalnego wcale Mu nie ustępuje. Utwory „Zasady znasz” (Hanratty/Cybinski), „Mężczyzną masz być” (Frank senior/Kruciński, Hanratty/Cybiński) czy „Wysoki lot” (Anna Federowicz absolutnie wspaniała w roli Brendy!) to perełki, które zasługują na wielkie brawa, bo zarówno wokalnie, jak i emocjonalnie porywają widownię.

A moje serce skradł Dominik Bobryk i Jego pięć minut z Francem na początku drugiego aktu. Cudowność!


▪️Absolutnie doskonała w „Złap mnie jeśli potrafisz” jest muzyka autorstwa Marca Shaimana, a połączeniu z rozbudowaną choreografią przywodzi na myśl klasyczne musicale bliższe rewiom niż produkcjom współczesnym.

Owszem - premierowy spektakl nie był jeszcze idealny pod względem synchronizacji i generalnego zgrania zespołu - ale choreografia Jarosław Stańka i Katarzyny Zielonki jest naprawdę bardzo dobra.


▪️Inscenizacja Teatru Muzycznego w Łodzi to także bardzo udana, świetnie wpasowana w kubaturę muzycznego scenografia Mariusza Napierały i Zuzanny Kubicz, a tłumaczenie Daniela Wyszogrodzkiego to jest coś fenomenalnego (co zresztą nie zaskakuje, bo Wyszogrodzki genialnym tłumaczem musicali jest i basta!).


▪️Problemem „Złap mnie jeśli potrafisz” jest materiał źródłowy, który - jak już wspomniałam - jest niezwykle nierówny i niezbyt trafnie rozkłada dynamikę przedstawienia na dwa akty, niemniej jednak inscenizacja Teatru Muzycznego w Łodzi wyciska z niego to, co najlepsze podając nam - widzom - całkiem udaną rozrywkę przypieczętowaną wokalnymi perełkami.


▪️A na sam koniec chciałabym zwrócić uwagę na świetnie zaprojektowany program spektaklu, który poza niby pozornie prościutką, ale bardzo ciekawą, nawiązująca do magazynów lotniczych grafiką, oferuje nam naprawdę sporo treści merytorycznej, w którą prawdziwe reklamy są wplecione tak zmyślnie, by nie drażnić, a budować całość. Brawo!



1785 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comentarios


bottom of page