20 LEXUSOW NA CZWARTEK / Potem-O-Tem (Festiwal Off-Polnocna)

▪️Kiedy byłam nastolatką wzięłam udział w przestawieniu, w którym w jednej z pierwszych scen zagrała cała widownia. Rola ta nie była specjalnie angażująca.

Graliśmy po prostu ludzi siedzących w samolocie. Po sprawnym osiągnięciu wysokości przelotowej stewardessy rozpoczeły serwis pokładowy, a każdy z pasażerów otrzymał w związku z tym aromatycznego, dobrze wypieczonego pączka do spożycia.

Z lekką nieśmiałością, choć zachęceni zapachem, zaczęliśmy się wgryzać w wypiek i wtedy właśnie zaczęły się turbulencje.

Stewardessy w popłochu odebrały zdezorientowanym nam niedojedzone pączki, by już za chwilę - gdy „turbulencje” ustały - rozdać je ponownie.

I tak każdy z widzów/pasażerów pozostał do końca spektaklu z pączkiem w dłoni. Pączkiem nadgryzionym uprzednio przez nieznaną osobę. Pączkiem mogącym służyć za bazę odlewu szczęki nieznajomego.

Yh…

To traumatyczne przeżycie miało ogromny wpływ na moje późniejsze wybory teatralne, ponieważ od tamtej pory obiecałam sobie unikać wszelkich występów, na które pada choćby cień podejrzenia, że będzie - jak to się ładnie mowi - interaktywne.


▪️A opowiadam Wam o tym po to, byście w pełni zrozumieli dlaczego lekko ugięły się pode mną nogi, a przez myśl przebiegło „O fuck!” (…bo myślę raczej zwięźle), kiedy przed wejściem na salę Teatru Muzycznego w Łodzi na spektakl „20 lexusów na czwartek” po pierwsze wklejono mi w klapę plakietkę z imieniem, a po drugie Eliza Rycembel zadała mi fundamentalne pytanie: „Kingo… zjazd z niewysokiej górki czy szus po piasku?” po czym wręczyła mi żółte frisbee.

Uciekać? Zostać? Przesiąść się do ostatniego rzędu („Na cholerę Ci był ten piąty rząd idiotko?!”)? Udawać niewidzialną?


▪️Musical therapy w opisie tego spektaklu okazało się być nie tylko fikuśnym sloganem mającym na celu zwrócenie uwagi na offowość spektaklu, ale faktycznym opisem tego, w co rzuca się (na szczęście nie dosłownie) skonsternowanych widzów.

Coach Ela - uczennica wielkiego myśliciela japońskiego Takashi Fakaito - poprowadziła nas przez ponad dwie godziny oczyszczającej terapii. Wykrzyczeć swoje traumy to za mało. Tutaj się swoje traumy wyśpiewuje!


▪️A rzecz jest o uzależnieniach współczesnego świata, o pędzie człowieczym ku lepszemu życiu, w którym to pędzie prawdziwe życie się gubi. O naszym smutnym jestestwie pełnym nałogów, które - pod przykrywką doskonałego leku na wszystko - wyniszczają nas od środka. Internet, pogoń za lajkami, ucieczka przed deadline’ami, siłownia co rano i zdrowy koktajl na śniadanie. Broń boże niezdrowie jedzenie, broń boże niezdrowe życie, a wszystko na sprzedaż, na ekranie, na pozór.

I ta cala terapia jest niby na pozór, a przecież pada tam takie zdanie, że co z tego, że to jest głupie skoro działa?

Bo faktycznie zdajemy sobie sprawę, że nie ważne, czy to prawdziwy coach czy szarlatan, a może tylko aktorka teatru Potem-O-Tem w roli uczennicy wyimaginowanego guru - potrzebujemy kogoś, kto nam powie, jak żyć. W gruncie rzeczy czasami tylko po to byśmy z tą wiedzą nie zrobili nic, ale chociaż mieli świadomość i żeby ta świadomość wybatożyła nasze sumienia.


▪️„20 Lexusów na czwartek” opowiada o tematach na tyle mocno wyeksploatowanych, że - mogłoby się wydawać - niczym nie zaskakuje. A jednak! W sposób niezbyt subtelny, bo momentami wprost, ale jednocześnie niezwykle trafnie wskazuje bolączki, na które cierpimy wszyscy. „Lustereczko powiedz przecie, kto się oszukuje najbardziej na Świecie?”.

Wy.

My.

My wszyscy.

A forma?

A forma będąca połączeniem zbiorowej sesji terapeutycznej i stand-upu będących jednocześnie pastiszem musicalu jako gatunku, to strzał w dziesiątkę, bo się człowiek śmieje (trochę przez łzy, ale jednak) i czeka na więcej prawd o objawionych poprzez muzykę.


▪️Nie mogę przy okazji wspomnianego pastiszu przejść o objętnie wobec niezwykłego talentu młodych aktorów tworzących to przedstawienie. To , że Agata Różycka, Maria Sobocińska, Eliza Rycembel, Filip Kosior, Jan Marczewski, Piotr Piksa są świetnymi aktorami młodego pokolenia to nikomu, kto choć odrobinę interesuje się teatrem/filmem udowadniać nie trzeba, ale że są to także tak wspaniali wokaliści - to było dla mnie przemiłe zaskoczenie. Nie jestem pewna, czy oni sami chcieliby się widzieć w musicalu sensu stricto, ale ja w takim z tych zaangażowanych społecznie zobaczyć bym ich pragnęła.


▪️Jeśli będziecie w Warszawie i będziecie mieli trzy godziny wolnego - polujcie na ten spektakl. To będzie wieczor luksusowy, jak te Lexusy w tytule!




15 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie