ɐɯɹou oʇ ʇxǝN / Teatr Syrena w Warszawie

Zaktualizowano: 29 gru 2021

NEXT TO NORMAL to nie jest zwyczajny musical. To wielopasmowa droga szybkiego ruchu emocji, którymi pędzimy wraz z obsadą, licząc się z tym, że na końcu czeka nas poważna eksplozja. Kolizja dwóch światów - wydawać by się mogło odległych - które jednocześnie zadają nam wręcz fizyczny ból i niewiarygodnie przyjemnie łechcą nasze musicalowe serca: świat potężnych życiowych traum w świecie doskonałej muzyki.


Historia musicalu bogata jest w spektakle poruszające poważne tematy, że choćby wspomnę „𝘋𝘦𝘢𝘳 𝘌𝘷𝘢𝘯 𝘏𝘢𝘯𝘴𝘦𝘯” czy „𝘑𝘢𝘨𝘨𝘦𝘥 𝘓𝘪𝘵𝘵𝘭𝘦 𝘗𝘪𝘭𝘭”, więc pisanie o wyjątkowości NEXT TO NORMAL może zostać uznane za przesadę, warto jednak podkreślić, że to właśnie ten musical otrzymał nagrodę Pulitzera, a to powinno być za tą wyjątkowością wystarczającym argumentem.

Twórcami spektaklu są wybitny dramaturg amerykański Brian Yorkey (obecnie m.in. producent wykonawczy serialu netflixowego „Trzynaście powodów”) oraz Tom Kitt - uznany kompozytor, odpowiedzialny za muzykę i/lub aranżacje do takich produkcji jak chociażby „𝘐𝘧 /𝘛𝘩𝘦𝘯”, „𝘈𝘮𝘦𝘳𝘪𝘢𝘯 𝘐𝘥𝘪𝘰𝘵” zespołu Green Day, czy wspomniane już wcześniej „𝘑𝘢𝘨𝘨𝘦𝘥 𝘓𝘪𝘵𝘵𝘭𝘦 𝘗𝘪𝘭𝘭”. Ale to właśnie NEXT TO NORMAL przyniosło im największy rozgłos. To właśnie ten tytuł przyniósł im nagrodę Pulitzera, a także kilkanaście nominacji do nagród Tony w tym kilka wygranych.

Nowy Jork pokochał NEXT TO NORMAL, choć nie był to słodki, posypany cukrem donat w stylu „𝘞𝘢𝘪𝘵𝘳𝘦𝘴𝘴”, czy „𝘏𝘢𝘪𝘳𝘴𝘱𝘳𝘢𝘺”.

Spektakl debiutował na scenie Off-Broadwayu w 2008 roku, by już rok później przenieść się na Broadway i zgarnąć cały worek nominacji do najważniejszych nagród. W spektaklu główną rolę zagrała Alice Ripley, a towarzyszył jej na scenie m.in. ulubieniec musicalowej publiczności Ameryki - Aaron Tveit jako Gabe. W 2010 roku musical zmienił obsadę, co przyczyniło się poniekąd do zejścia spektaklu z afisza, ale przygoda Ameryki z rodziną Goodmanow dopiero się zaczęła - NEXT TO NORMAL ruszył w US Tour.


To dosyć znaczące i nieco smutne, że spektakl zniknął z Broadwayu po 750 pokazach, bo to, co dzieje się w domu Goodmanów nie jest odosobnionym przypadkiem i zwrócenie uwagi na pewne zjawiska poprzez wybitnie skomponowany musical nie powinno trwać tylko przez moment…

A co dokładnie dzieje się u Goodmanów? Goodmanowie to zwykła amerykańska, a może po prostu zwykła, rodzina. Matka zajmująca się domem, ojciec ciężko pracujący na jego utrzymanie, niemal osiemnastoletni syn („𝘚𝘶𝘱𝘦𝘳𝘣𝘰𝘺…”), sprawiający nie mniej i nie więcej kłopotów niż przeciętny osiemnastolatek oraz kilkunastoletnia córka („…𝘢𝘯𝘥 𝘛𝘩𝘦 𝘐𝘯𝘷𝘪𝘴𝘪𝘣𝘭𝘦 𝘎𝘪𝘳𝘭”), niezwykle zdolna, ale nieco wycofana. Ale rodzina Goodmanów to także, a może przede wszystkim, ogromna trauma sprzed lat, choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD), myśli samobójcze, lekomania, depresja i nieprzepracowana właściwie żałoba. I o tym jest ten spektakl. To obraz lęków, bólu i bezsilności starannie chowanych pod płaszczykiem normalności, kiedy tak naprawdę wszystko jest jedynie NEXT TO NORMAL. To nieprzeciętny obraz wpływu cierpienia jednostki na otaczających ją ludzi i świat, zgubnego wpływu psychiki na to jedno ciało i na wiele ciał, które krążą wokół sparaliżowane niemocą.


Polskojęzyczna adaptacja NEXT TO NORMAL w tłumaczeniu i reżyserii Jacka Mikołajczyka wystawiana jest w Teatrze Syrena, gdzie miałam wielką …hm… przyjemność to nie jest dobre słowo… miałam wielki zaszczyt ją oglądać. Chyba pierwszy raz spotkałam się z musicalem, na którym - po nawet najdoskonalszych utworach na widowni zapadała zupełnie cisza, jakby każdy widz osobno i wszyscy razem czuli ciężar odpowiedzialności za to przesłanie, które niesie za sobą muzyka i słowa. Jakby każdy bał się trochę, że oklaski będą zbyt mocno przeszywać tę ciszę, na którą zasługuje rodzina Goodmanów. Na szacunek i pełne skupienie.


Wszystko wybrzmiewa tutaj brawurowo, a obsada - choć nieliczna - zapełnia scenę potężną siłą głosu. Scenografia to majstersztyk prostoty, jednocześnie dającej możliwość tworzenia silnie oddziaływających na widza kompozycji budowanych z połączenia tego, co na scenie i aktorów. Doskonały pomysł, który poza plastycznością samą w sobie, nadaje spektaklowi przestrzenności i wielowymiarowości nie tylko w sferze metaforycznej, ale także realnie. To po prostu swietnie zaprojektowana architektura sceniczna.

Chociaż nie jest to monodram, to zdecydowanie najgłośniej dosłownie i w przenośni słychać tutaj głos Diany, w którą wciela się zjawiskowa Katarzyna Walczak. Ale niczyjej postaci pominąć nie można, bo ta szóstka aktorów (Damian Aleksander, jako Dan, Karolina Gwóźdź, jako Natalie, Maciej Dybowski, jako Gabe, Michał Juraszek, jako Henry i Marcin Wortmann, jako dr Madden) tworzy perfekcyjną całość, która działa na widownię, jak ognisty piorun. Niesamowita chemia pomiędzy aktorami, świetne aktorstwo ( o którym często w musicalach się zapomina, jakby sam głos mógł zbudować całą postać), przekonujące relacje pomiędzy bohaterami opowieści i poruszający temat - to wszystko sprawia, że NEXT TO NORMAL powinno być pozycją obowiązkową.

Zdecydowanie polecam!




5 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie