top of page

NIC SIĘ NIE STAŁO / Garnizon Sztuki w Warszawie

𝙍𝙚𝙯𝙮𝙨𝙚𝙧𝙞𝙖: 𝙋𝙞𝙤𝙩𝙧 𝙍𝙖𝙩𝙖𝙟𝙘𝙯𝙖𝙠


"𝘕𝘪𝘤 𝘴𝘪𝘦 𝘯𝘪𝘦 𝘴𝘵𝘢𝘭𝘰! 𝘗𝘰𝘭𝘢𝘤𝘺, 𝘯𝘪𝘤 𝘴𝘪𝘦 𝘯𝘪𝘦 𝘴𝘵𝘢𝘭𝘰! 𝘕𝘪𝘤 𝘴𝘪𝘦 𝘯𝘪𝘦 𝘴𝘵𝘢𝘢𝘢𝘢𝘢𝘢𝘢𝘭𝘰! 𝘗𝘰𝘭𝘢𝘤𝘺, 𝘯𝘪𝘤 𝘴𝘪𝘦 𝘯𝘪𝘦 𝘴𝘵𝘢𝘢𝘢𝘢𝘢𝘭𝘰!"


▪️Mój stosunek do piłki nożnej jest taki, że jej nie rozumiem, nie znam się na niej, a nawet - jesli mam być zupełnie szczera - mocno mnie irytuje wynoszenie piłkarzy na piedestał, głównie dlatego, że nie znam innego przypadku, w którym grupa ludzi non stop przegrywających, jest wręcz czczona. Nie podoba mi się spychanie na drugi plan, mogących pochwalić się znacznie większymi sukcesami, sportowców na rzecz kilkunastu chłopa biegających w popłochu po boisku za kawałkiem napompowanej skóry. Biagających bez pozytywnego wyniku dodajmy, dla klarowności przekazu.

Ale jak już wspomniałam na początku - ja piłki nożnej nie rozumiem. Ale! Do fanów tejże nic nie mam, żeby nie było. #peace


▪️ Jednakowoż tym bardziej nie do końca rozumiem połączenie piłki nożnej z teatrem i kiedy usłyszałam o takim mezaliansie to od razu w głowie mi zaświatło, że a niech mnie ręka boska broni, co bym zakupiła na to bilet, dlatego, kiedy tylko okazało się, że spektakl przyjeżdża do Łodzi - ów bilet zakupiłam, co jest chyba najlepszym dowodem na to, że żadna boska ręka nie istnieje.

Rząd trzynasty, miejsce trzynaste - już naprawde lepiej na spektakl o piłce nożnej wybrać nie mogłam - los tak chciał najwyraźniej.

Czy to było prorocze?


▪️”𝘕𝘪𝘤 𝘴𝘪𝘦 𝘯𝘪𝘦 𝘴𝘵𝘢𝘭𝘰" to tak naprawdę seria wizytówek znanych i mniej lub bardziej lubianych, ale niewątpliwie charakterystycznych postaci, które budowały i wciąż budują historię polskiego footbolu. I tutaj wyszła moja ignorancja w temacie, ponieważ - chociaż część nazwisk była mi znana oczywiście - o tyle radości z rozpoznawania ich po zachowaniu, kultowych powiedzonkach, czy przytaczanych skandalach nie miałam wcale, bo najzwyczajniej w świecie pojęcia nie mam o życiu i twórczości Deyny, Bońka czy nawet Lewandowskiego, że o Wilimowskim nie wspomnę.

Ale to, co niewątpliwie w tym spektaklu ma znacznie większe znaczenie, to łączenie tych postaci z pewnymi zjawiskami, z polskimi przywarami, uwypuklenie polskiej zawiści (Lewandowski), nietolerancji, rasizmu (Olisadebe), warcholstwa czy szowinizmu i mizoginii (piekny wątek Ewy Pajor!).

Bo ta nasza narodowa miłość - piłka nożna - jest w "Nic się nie stało" jedynie przyczynkiem do pokazania nas samych. Nie kibiców, nie fanów piłki nożnej, ale Polaków w ogóle.


▪️ Przez pierwszą część spektaklu niezwykle irytował mnie chaos na scenie i poza nią, to nieokiełznane rozbieganie aktorów, brak synchronizacji i rozbicie, gdy nagle spłyneło na mnie olśnienie, że jest w tym przebłysk niemałego geniuszu, bo czyż dałoby się inaczej oddać klimat meczy polskiej reprezentacji? I mam szczerą nadzieję, że jest to efekt zamierzony, a nie jedynie przypadkowe odzwierciedlenie stanu polskiej piłki, będące jednocześnie odzwierciedleniem stanu polskiego teatru... Bardzo chcę wierzyć, że jednak jest w tym myśl przewodnia i duża dawka zdrowej autoironii, bo w tym szaleństwie jest metoda.


▪️ Nie można napisać o "Nic się nie stało" nie wspominając o całkiem fajnej obsadzie, bo fakt jest faktem, ostateczną decyzję o pójściu na spektakl podjęłam głównie ze względu na Piotra Głowckiego, który wciela się tutaj w Kazimierza Deynę i po raz kolejny dowodzi, że jest naprawdę doskonałym aktorem (uwadze polecam Jego rewelacyjną kreację w filmie "Mistrz"!). Wszycy poza Głowackim dwoją się i troją, byśmy poczuli gęstą atmosferę szatni na Narodowym, czy Wembley i to się udaje , a niemała w tym zasługa etatowego trenera, czyli Michała Żurawskiego, który w przedstawieniu staje się i Kazimierzem Górskim i Jackiem Gmochem i Januszem Wójcikiem. Ale na tym boisku sa też Jędrzej Wielecki, Marcin Korcz, Jakub Sasak, Jędrzej Hycnar, czy - jedyna kobieta w tej męskiej drużynie - Zofia Zborowska-Wrona i wszyscy oni dryblują i odstawiają aktorskie Tiki-Taka, jak na profesjonalistów przystało.


▪️ I już byłam bliska, żeby napisać w podsumowaniu, że jednak "𝘕𝘪𝘤 𝘴𝘪𝘦 𝘯𝘪𝘦 𝘴𝘵𝘢𝘭𝘰" to wciąż jest spektakl o piłce nożnej, czym - zapewne - zawęża sobie widownię i staje się spetaklem niezwykle hermetycznym, a potem sobie przypominałam, że w Polsce zarejestrownaych jest ponad sześćset pięćdziesiąt tysięcy piłkarzy, a wraz z niezarejestrowanymi może ich być nawet dwa miliony, a to też nie licząc piłkarzy niedzielnych i takich, co to harataja w gałę z kumplami pod blokiem i zobaczyłam oczami wyobraźni te hordy kibiców pod moim własnym domem, kiedy zbliżają sie mecze Widzewa (taki "przywilej" mieszkania pod stadionem) vs ilość teatromanów i doszłam do wniosku, że może to jest w zasadzie jedyny spektakl na polskim afiszu, który ma szansę dotrzeć pod strzechy? No, a poza tym porównując zarobki piłkarzy i aktorów to... zaistne niezła przerwotka Panie reżyserze ;-)


𝘡𝘥𝘫𝘦𝘤𝘪𝘢 𝘻 𝘻𝘢𝘴𝘰𝘣𝘰𝘸 𝘎𝘢𝘳𝘯𝘪𝘻𝘰𝘯𝘶 𝘚𝘻𝘵𝘶𝘬𝘪




12 wyświetleń0 komentarzy

Comentários


bottom of page