Feminizm w musicalu

Z okazji wczorajszego Dnia Feminizmu (7.11.), mam dla Was zestaw siedmiu musicali z kobietami w rolach głównych. Kobietami silnymi, walczącymi o swoje prawo do miłości, życia po swojemu i bycia sobą wbrew okolicznościom.

To co? Zaczynamy?


  • Mistrz i Małgorzata” to niekonwencjonalna, ale uniwersalna opowieść o miłości, dobru i złu i cienkiej granicy pomiędzy nimi. To też historia pewnej kobiety, która na skutek klęsk i nieszczęść, które na nią spadły, została wiedźmą… Obecnie wciąż macie szansę zobaczyć musicalową wersję powieści Bułgakowa w Teatrze Muzycznym w Gdyni.

  • Moulin Rouge” to piękna opowieść o miłości. Miłości zakazanej, o którą walczą ubogi poeta i piękna kurtyzana. Czy Jej wolno kochać? Czy Jej wolno marzyć? Nie jest to może odbierane, jako typowy feministyczny manifest, ale mamy tutaj do czynienia z walką kobiety o prawo do bycia traktowaną, jak człowiek, a nie jak przedmiot. Czy może być coś bardziej feministycznego?!

  • Chicago” czyli kryminalny półświatek, a w nim kobiety, kryminalistki, morderczynie. Pod przykrywką wysokiej klasy rozrywki mamy tutaj pytanie o to, czy owe morderczynie same nie były ofiarami patriarchalnego społeczeństwa, które mężczyznom pozwala na zdrady, kłamstwa i przemoc. Oczywiście zdecydowanie nie popieram mordowania kogoś tylko za to, że za głośno żuje gumę, niemniej jednak ciężko mi nie czuć sympatii do kobiet, które wyrwały się z klatki. Ale - żeby nie było! - nie czuję krzty sympatii do Roxy! O nie!

  • W tym zestawieniu nie mogłoby zabraknąć słodkiego, trącącego na pierwszy rzut oka telenowelą, a jednak będącego obrazem kobiety uwięzionej w małomiasteczkowym świecie, „Waitress”. Niech Was nie zwiedzie lukier i posypka cukrowa. To film o trudnych wyborach, o walce o swoje prawa, o niezależności i wolność od stosującego przemoc psychiczna i fizyczną męża. To historia nie tylko Jenny, ale także Jej przyjaciółek, które tak, jak Ona szukają miłości i spełnienia. Ich wybory dalekie są często od przyjętych norm, bo życie - nawet to wypełnione słodyczami - bywa piekielnie gorzkie i trudne. Zobaczcie w teatrze Roma w Warszawie. A już niebawem u mnie pełna recenzja tego nieoczywistego spektaklu.

  • Jeśli wybieracie się do Londynu to nie zapomnijcie o fantastycznym „&Juliet”! To historia z gatunku „co by było gdyby”. No właśnie, co by było, gdyby Julia jednak nie chciała umierać dla miłości? To jest niewiarygodnie wciągający manifest kobiecej niezależności nakreślony hitami Britney Spears czy Backstreet Boys. Jest kolorowo, tanecznie i bardzo mądrze. Idźcie!

  • Feminizm to także walka o prawa kobiet nieheteronormatywnych i o tym m.in. jest lekki i troche kiczowaty w formie „The Prom”. Spektakl opowiada historię nastoletniej Emmy, która pragnie na tytułowy bal (u nas powiedzielibyśmy „studniówkę”) pójść ze swoją dziewczyną. Nie wszystkim się to jednak podoba, rady rodziców i pedagogiczna sprzeciwiają się temu oficjalnie, a i wśród rówieśników Emma nie ma sprzymierzeńców. I wtedy na horyzoncie pojawiają się wygasłe gwiazdy Broadwayu, które w walce o prawo Emmy do miłości upatrują narzędzie do powrotu na pierwsze strony gazet. Z czasem jednak ich udawana troska zamienia się w faktyczne wsparcie. Tak, jest kiczowato. Tak, jest czasami absurdalnie. Ale suma summarum spektakl wciąga i wzrusza. A jeżeli spektaklu nie widzieliście to na platformie Netflix czeka na Was filmowa adaptacja z Nicole Kidman i Meryl Streep w rolach zapomnianych gwiazd estrady

  • Pamiętajcie! Nie ma feminizmu bez kobiet trans! Walka o ich prawa powinna być równorzędna z walką o prawa każdej innej kobiety! Dlatego w moim feministycznym zestawieniu nie może zabraknąć głośnego musicalu, który również doczekał się filmowej adaptacji, a w którego scenicznej wersji na Broadwayu główną rolę odgrywali m.in. Michael C.Hall czy Neil Patrick Harris, czyli „Hedwig and the Angry Inch”. Jest to historia Hedwig, kobiety po nieudanej tranzycji płciowej. Hedwig jest artystką rockową ze wschodniego Berlina, która występuje w USA. Tutaj opowiada swoją historię - historię kobiety zdradzonej i zranionej: fizycznie, emocjonalnie i psychicznie. Mocne teksty są tutaj niezwykle ważne, a rockowy klimat odzwierciedla emocje bohaterki. Jeśli będziecie mieli kiedykolwiek okazję - zapoznajcie się z tym musicalem, bo to bardzo ważny głos mniejszości. Nie będzie łatwo i przyjemnie, ale warto…

* * *

Mam nadzieję, że to zestawienie przypadło Wam do gustu, a jeśli macie swoje propozycje musicali z feminizmem w tle - napiszcie mi o nich!


I pamiętajcie: my, silne kobiety jesteśmy potomkiniami czarownic, których nie zdążono spalić.




0 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie